Z lekkim opóźnieniem wynikającym najpierw z prozaicznego przeziębienia, a później z chęci uczczenia Świętego Patryka, mogę napisać, że nastąpiło u nas coś w rodzaju wiosennego przebudzenia. Jak niedźwiedzie po zimowym śnie, „wypełzliśmy” w ostatnią niedzielę z domowych pieleszy i odbyliśmy krótką wycieczkę. Tym razem jeszcze nie rowerową, ale samochodową, w towarzystwie naszych dorosłych dzieci. Celem wyprawy był Lubiń, a właściwie opactwo benedyktyńskie tam się mieszczące.
Widok na opactwo od strony ogrodu.
Podziwialiśmy w ogrodach nietypową formę prowadzenia drzew owocowych.
A wewnątrz było bardzo barokowo i anielsko. I niestety ... bardzo zimno.
Natomiast zakonnicy witają tam wszystkich zwiedzających bardzo ciepło. Udało nam się nawet zajrzeć z daleka do zakrystii.
Informacje o opactwie można znaleźć na stronie www.benedyktyni.net




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz