czwartek, 26 sierpnia 2010

Spełniania marzeń ciąg dalszy


Tym razem w grę wchodzą inne marzenia, bardziej „lokalne”, mianowicie odbywanie wycieczek rowerowo-krajoznawczych. Otóż w ostatni weekend odbyliśmy na niedawno zakupionych rowerach dwie takie wycieczki. Jak na razie niezbyt długie i dalekie – tak na rozgrzewkę.

Wycieczka pierwsza – do księdza Piotra.
Trasa ok. 15 km, początek w Trzcielinie na głównym skrzyżowaniu, dalej przez Lisówki i niebieskim szlakiem wokół rezerwatu Trzcielińskie Bagno do Tomic. W Tomicach właśnie jest obecnie proboszczem ksiądz Piotr, który przedtem był wikarym u nas w Puszczykowie. Nie spotkaliśmy go, ale obejrzeliśmy zabytkowy gotycki kościół pw. św. Barbary, który ma teraz pod swoją opieką i jak widać opiekuje się nim bardzo dobrze. Już widać nowy dach, a po zajrzeniu do wewnątrz przez otwarte drzwi zewnętrzne i kratę przekonaliśmy się o trwającym tam remoncie. Więcej informacji o tym kościele na stronie: http://www.parafia-tomice.pl/index.php Zachwycił nas również widok na jezioro Tomickie rozciągający się za kościołem. Jadąc dalej niebieskim szlakiem dotarliśmy przez Mirosławki (niezbyt urokliwa wieś z działającym Klubem Rolnika) do Krąplewa i stamtąd dość ruchliwą szosą wróciliśmy do punktu startu.
 
 To początek i koniec naszej trasy - przyznacie, że byliśmy pod dobrą opieką

Po drodze widzieliśmy prace polowe

Remontowane wnętrze kościoła w Tomicach

Wycieczka druga – od koni do koni.
To znaczy od stajni i restauracji Podkowa Leśna w okolicy Krajkowa do Centrum Hippiki w Jaszkowie. Te dwa miejsca połączone są szlakiem rowerowym tworzącym pętlę, tak że w obie strony jedzie się różnymi drogami. Szlak ten nazwany został konwaliowym i rzeczywiście w lesie widać mnóstwo konwalii, oczywiście niekwitnących o tej porze ale można sobie wyobrazić jak pięknie tam jest w maju.
Wybraliśmy wersję, w której w stronę Jaszkowa jechaliśmy częścią szlaku leżącą bliżej Warty. Wkrótce po wyruszeniu znaleźliśmy się przy leśniczówce Krajkowo, gdzie spędziliśmy chwilkę pod kapliczką ufundowaną w 1847r przez Mikołaja Potockiego i jego żonę Urszulę. Dalsza trasa okazała się dość trudna. W początkowej części prowadziła przez podmokłe tereny i często droga była tak rozmyta i grząska, że trzeba było przeprowadzać rowery, natomiast im bliżej Jaszkowa, tym droga stawała się bardziej piaszczysta i dodatkowo „przekopana” końskimi kopytami. Znów trzeba było zsiadać z rowerów i przeprowadzać je przez odcinki głębokiego sypkiego piachu. Wysiłek jednak został nagrodzony i po dotarciu do Jaszkowa mogliśmy podziwiać wiekowy gotycki kościół pw. św. Barbary (podobnie jak w Tomicach) z pięknie wyremontowanym, bogato wyposażonym wnętrzem. Powrotna droga okazała się bardzo wygodną, przez połowę odległości asfaltową drogą, nieuczęszczaną przez samochody, przechodzącą w twardo ubitą drogę gruntową. I tak wygodnie wróciliśmy do Podkowy Leśnej.

 Kapliczka ufundowana przez Potockich

Kościół w Jaszkowie ( na pierwszym planie dzielny rower Olka)

Wnętrze kościoła w Jaszkowie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz